Pierwszy krok w niebo


24 lutego 2013

Tymczasem w lotnictwie każdy z nas na początku kariery otrzymuje od losu dwa worki. Jeden pełny – to ten ze szczęściem. Drugi pusty – z doświadczeniem. Sztuka, by napełnić drugi, nim wyczerpie się pierwszy.

Parę dni temu natrafiłam na niesamowite opowiadanie Aleksandra Sowy „Pierwszy krok w niebo”, opowiadanie nie tylko o locie szybowcem, ale o tym, jakie emocje towarzyszą uczniowi-pilotowi w locie samodzielnym, o życiu i .. o śmierci. Czytając ten tekst czułam się, tak jakby siedziała w tym Piracie, jakbym to ja zmagała się z tym żywiołem. Opowiadanie niesamowicie poruszające do szpiku kości, podnoszące poziom adrenaliny i zaciskające żołądek – zaskakujące, nie pozwalające przejść obok niego obojętnie. A do tego niezwykle pouczające.

Dzięki uprzejmości Autora, zamieszczam poniżej jego fragment:

Read More

Który start szybowca jest lepszy – samolot czy wyciągarka?


22 maja 2012

Po zimowym lataniu tu i ówdzie okazało się, że mam straszny bałagan w książeczce lotów – celność lądowania rozgrzebana do połowy (AIV) i rozpoczęta termika (AVI)

Aby posprzątać ten bałagan musiałam się wznowić na hol. Myślałam, że pół roku przerwy to przepaść, ale okazuje się, że to jak z jazdą na rowerze – tego się nie zapomina, no może trzeba znowu nabrać wprawy ;)
Read More

Laszowania Puchatka ciąg dalszy


22 kwietnia 2012

Po bardzo miłej rozmowie z panem Witkiem na temat szybowca Puchatek i jego parametrów (doskonałość tylko 24,4!), a także wagi pilota (podczas lotu samodzielnego waga pilota wraz ze spadochronem w pierwszej kabinie musi przekraczać 66kg, tak więc jestem na granicy i muszę o tym pamiętać) i wpływu jej przekroczenia lub niedowagi na zachowanie szybowca dostałam zaliczenie i mogłam zostać dopuszczona do lotów samodzielnych na tym szybowcu.

Read More

Puchatek, bynajmniej nie Kubuś ;)


26 marca 2012

Piękna wiosenna pogoda w miniony weekend aż prosiła, aby udać się na lotnisko.

Na starcie stanął szybowiec Puchatek – metalowy szybowiec szkolny. Z ciekawością zasiadłam za sterami, takim cudem jeszcze nie leciałam, szczególnie że słyszałam różnie ciekawe opowieści o nim. Ciekawe doświadczenie, zachowuje się trochę jak Bocian, trochę jest ospały, ale dość łatwy w pilotażu. Loty całkiem udane, aczkolwiek tym razem usłyszałam, że za mocno szarpię za wyczep ;))) Poleciałam też dwa razy w drugiej kabinie jako balast, fajnie poobserwować innego pilota jak leci, jak planuje krąg itp.

Read More

Niedziela na lotnisku


29 lutego 2012

Tym razem udało mi się nie narozrabiać.:) Nic nie zgubiłam, nic nie odpadło z szybowca, nic się nie paliło ;)

Nalot powiększony o 36 minut w 3 lotach, a do tego kilka ważnych wniosków:

  • zawsze, ale to zawsze należy pilnować prędkości (nie tylko podczas lotu swobodnego czy lądowania) ale także podczas startu za wyciągarką – w każdej chwili ciąg może zostać przerwany lub zmniejszony – na każdej wysokości – należy lecieć tak, aby mieć możliwość zabezpieczenia prędkości i wylądowania
  • korkociągi i ześlizgi na trymerze przesuniętym do tyłu nie wychodzą jak powinny
  • w lutym też zdarza się termika
  • po zerwaniu liny/bezpiecznika należy poczekać z pociągnięciem za wyczep na informację przez radio (aby nie zgubić pozostałości z liny)
  • im dłuższa przerwa w lataniu, tym większy stresik przed lotem i więcej błędów w jego trakcie
  • lądowanie na grząskim lotnisku brudzi szybowiec i potem ciężko jest go domyć ;)

 

W Gliwicach nie było węży czyli nauki starów za wyciągarką ciąg dalszy


21 listopada 2011

Mąż już dawno stwierdził, że zwariowałam – znikam z domu na całe dnie na lotnisko przy temperaturze koło zera, żeby polecieć kilka razy po parę minut, po czym wracam do domu z rogalem na buzi i z błyskiem w oku i gadam jak nakręcona o tym co robiłam. ;) Dobrze, że jest coś takiego jak książka lotów, bo chyba by mi nie uwierzył, że to szybowce wprawiają mnie w taki stan :)

Read More

Podniebne akrobacje i tropienie węża


1 listopada 2011

W sobotę wybrałam się z bardzo sympatyczną ekipą BB Aero do Częstochowy. Pobudka o 6.30 wcale mnie nie przeraziła, wręcz przeciwnie – obudziłam się przed budzikiem :)

Szybkie śniadanie, kawka i w drogę. Pogoda w Gliwicach była całkiem OK, ale im bliżej Częstochowy, tym bardziej mgliście, widzialność też nie za dobra.

Zastanawialiśmy się, kiedy nasz instruktor dotrze na miejsce (miał przylecieć samolotem). Pogoda nie pokrzyżowała mu jednak planów i wylądował bez problemów.

Read More

Pierwszy lot samodzielny szybowcem za wyciągarką


4 października 2011

To był wymarzony weekend – 2 dni na lotnisku, 20 lotów, w tym 6 samodzielnych. Akumulatory naładowane na 100% :)

Sobota

Przyjechałam na lotnisko o 9.30 i praktycznie od razu przygotowujemy się do lotów – mycie Bociana, rozkładanie znaków, rozstawianie kwadratu. Po jedenastej zaczynamy latać – na pierwszy ogień idą sytuacje niebezpieczne w locie za wyciągarką. Ćwiczymy lot z liną, przerwanie ciągu na 100m i na 20m. Muszę przyznać, że było to dla mnie wyzwaniem, nigdy nie wykonywałam manewrów na tak niskiej wysokości. Dzięki temu ćwiczyłam lądowania w różnych konfiguracjach i muszę przyznać, da się tak wylądować. Łatwiej mi teraz robić obliczenia do lądowania.

Read More