Wysokość 2000m i noszenia 5m/s – to się nazywa termika :)


29 maja 2012

Dokładnie rok po rozpoczęciu kursu szybowcowego poleciałam na naukę termiki. Warunki były wyśmienite, także mimo zerwania bezpiecznika na wysokości 230m podczas startu za wyciągarką, pan instruktor wykręcił się, aby pokazać mi tajniki lotu termicznego. Było bajecznie – chmury prawie na wyciągnięcie ręki, a pod nami malutkie domki i cieniutkie drogi – nawet rybnickie lotnisko zrobiło się jakieś takie dziwnie małe.

Nasz lot trwał 1:28h, podczas których nauczyłam się wyszukiwać i centrować kominy. Po tym czasie już nam było zimno, tak więc lotem prawie nurkowym weszliśmy w krąg nad znakami na 300m i wylądowaliśmy. Dzień później powtórka z rozrywki – tym razem już w Gliwicach – i lądowanie w silnych noszeniach przed chmurą burzową.

Bajka :)

Read More

Lot z niewyczepioną liną


19 lutego 2012

Właśnie wpadł w moje łapki najnowszy numer Przeglądu Lotniczego (02/2012) Standardowo zaczęłam przeglądać pismo, aż dotarłam na stronę 58 – „Lot z niewyczepioną liną” – tu zatrzymałam się na dłużej i z pochłonęłam od razu cały artykuł. Może zaciekawił mnie dlatego, że podobna sytuacja jest mi bliska – miałam okazję doświadczyć czegoś podobnego, na szczęście lecąc z doświadczonym instruktorem, który bardzo szybko poradził sobie z sytuacją.

Read More

Pierwszy lot samodzielny szybowcem za wyciągarką


4 października 2011

To był wymarzony weekend – 2 dni na lotnisku, 20 lotów, w tym 6 samodzielnych. Akumulatory naładowane na 100% :)

Sobota

Przyjechałam na lotnisko o 9.30 i praktycznie od razu przygotowujemy się do lotów – mycie Bociana, rozkładanie znaków, rozstawianie kwadratu. Po jedenastej zaczynamy latać – na pierwszy ogień idą sytuacje niebezpieczne w locie za wyciągarką. Ćwiczymy lot z liną, przerwanie ciągu na 100m i na 20m. Muszę przyznać, że było to dla mnie wyzwaniem, nigdy nie wykonywałam manewrów na tak niskiej wysokości. Dzięki temu ćwiczyłam lądowania w różnych konfiguracjach i muszę przyznać, da się tak wylądować. Łatwiej mi teraz robić obliczenia do lądowania.

Read More

Jestem pilotem trzeciej klasy :)


21 sierpnia 2011

Wtorek
Pełna obaw poszłam na lotnisko. Pogoda na loty samodzielne była świetna, ale jakoś tak niepewnie się czułam. Na kwadracie powitał mnie mój instruktor i z uśmiechem mi gratulował.
Potem zabrał mnie na lot sprawdzający. Przy starcie koleś trzymający skrzydło przytrzymał je tak mocno, że szybowiec zaczął się obracać i miałam kłopoty, aby go utrzymać na prostej. Na szczęście instruktor wyjaśnił mi, co się stało. Dalsza część lotu przebiegła bez zakłóceń.

Read More

Pierwszy samodzielny lot szybowcem


15 sierpnia 2011

Nadszedł dzień lotów sprawdzających. Pojechałam na lotnisko już o 10.00, ale kierownik lotów powiedział, że jest zbyt termicznie na loty sprawdzające i musimy poczekać. Posadził mnie na chronometrażu i czekaliśmy.

Ok. 12 przyszedł na lotnisko instruktor, którego darzę sentymentem, gdyż leciałam z nim swój pierwszy lot zapoznawczy w zeszłym roku. Pomyślałam – uff, dziś mój szczęśliwy dzień

Read More

Loty doskonalące


12 sierpnia 2011

Ostatni miesiąc upłynął na czekaniu na loty……

Najpierw byłam na wakacjach i tęsknie spoglądałam w niebo…

Potem okazało się że naszą holówkę szlag trafił (poczciwy Jak-12 miał już ponad pół wieku, więc nie dziwne), nowy silnik do Gawrona nie działa i nie wiadomo co będzie. Jak nie naprawią, to w tym roku nie polatamy. Na szczęście okazało się, że to tylko gaźnik.

Read More

Bocian zaliczony


17 czerwca 2011

Piątek przed tygodniową przerwą również okazał się łaskawy.

Pełen luksusik – przyszłam na lotnisko koło 17.30 i z marszu wsiadłam do szybowca. Jak już wsiadłam, to zrobiliśmy 4 loty pod rząd. Trochę wiało i były spore turbulencje, także hol był trudny.

Read More

Mało lotny tydzień


10 czerwca 2011

No to w tym tygodniu sobie nie polatałam :(((

Pogoda zupełnie nie lotna, pada i wieje. Udało mi się zrobić dwa loty we wtorek i nawet instruktor mnie pochwalił, że idzie mi coraz lepiej na holu. Umówiliśmy się też na dłuższy lot na termikę, abym mogła poćwiczyć koordynację w zakrętach.

Latając z instruktorem miałam takie fałszywe poczucie bezpieczeństwa, że skoro mam doświadczonego pilota za plecami, to jestem bezpieczna i nic się nie stanie…

Read More

Tam na górze jest bajkowo!


31 maja 2011

Kolejne dwa loty za mną. Niewiele jak na 5 godzin na lotnisku, ale najpierw zrobił się supełek na linie (ktoś nieumiejętnie podpiął szybowiec), więc próbowaliśmy go rozplątać, co trochę trwało, więc kierownik lotów zarządził wyłączenie silnika samolotu. Jak już problem z liną został rozwiązany, to silnik samolotu nie chciał zaskoczyć i ze 45 minut trwało jego ponowne uruchomienie.
Read More

Drugi dzień lotów


27 maja 2011

Pogoda nie sprzyja lotom szybowcowym (praktycznie brak termiki i dość silny boczny wiatr), toteż na lotnisku nie ma prawie nikogo.

Instruktor decyduje że będziemy latać – ale mamy więcej pracy i mniej rąk do pomocy. Oprócz wyhangarowania Bociana musimy również rozstawić kwadrat oraz znaki.

Podczas transportu przypada mi trzymanie Bociana za skrzydło – ciężka bestia. Lotnisko już pięknie skoszone, więc nie trzeba już przedzierać się przez chaszcze.

Read More